BioSerum do twarzy – AVEBIO | RECENZJA

avebio serum Kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy dobieram bardzo skrupulatnie, ponieważ mam cerę skłonną do niedoskonałości, zapychania i ogólnie rzecz ujmując – do wszystkiego co złe. 😛 Mam nadzieję, że niektóre z Was to rozumieją 🙂 Nie sięgam po niepewne kremy, peelingi czy maści i płyny do mycia, ale jednocześnie uwielbiam testować nowości – nowości dla mnie, niekoniecznie dla Was. Jeśli kosmetyk się nie sprawdza (to znaczy – zapycha mnie, powoduje wysyp niedoskonałości itp.) widzę to już po kilku użyciach i wtedy go natychmiastowo odstawiam. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją serum do twarzy firmy AVEBIO.

Nie stosuję olejów na twarz, ponieważ panicznie boję się tego, że mnie zapchają. Dzisiaj recenzowana perełka w swoim składzie ma głównie oleje: ekstrakt z liści oliwnych, sok z miąższu aloesu, olej z rokitnika, olej z dyni, olej kokosowy, olej z marchwi, olejek z neroli i olejek paczulowy. Każdy z nich ma inne zadanie, ale czy działa? O tym za chwilę. 🙂

Co o produkcie mówi nam producent? Na pewno same pozytywne rzeczy, ale ile z nich jest prawdą? 😀

W skrócie, produkt ma za zadanie: działać przeciwstarzeniowo, tonizować, intensywnie nawilżać, zwiększać ilość kolagenu w skórze, dostarczać witamin C, A, B1, B2, E, rozświetlać i przywracać blask, nadawać elastyczności, wygładzać, działać antybakteryjnie, zwężać rozszerzone pory.

avebio serum recenzja Wyżej wyszczególniłam kwestie, które w 100% ZAUWAŻYŁAM I Z KTÓRYCH JESTEM ZACHWYCONA. Dawno nie miałam produktu, który by tak silnie nawilżył moją cerę. Serum stosuję od miesiąca i stosuję je tylko na noc – producent niby twierdzi, że można je stosować rano i wieczorem, ale nie mam aż tyle czasu rano, aby czekać na wchłonięcie produktu przed nałożeniem makijażu. Poza tym serum i tak pozostawia na twarzy warstwę (nie jest tłusta ani klejąca, ale wyczuwalna). Ma dość specyficzny (mocno wyczuwalny) zapach – jeśli wiecie jak pachnie maść końska, to jest to dość podobny zapach. Po miesiącu jestem już przyzwyczajona, ale początki były ciężkie. Jeśli ktoś nie lubi intensywnych zapachów tego typu, to będzie ciężko. Po pierwszym użyciu mogłam już zauważyć zdecydowane uelastycznienie mojej skóry – to był bardzo przyjemny efekt narastający wraz czasem stosowania serum. Jest to także jedyny produkt, który widocznie wpłynął na moje rozszerzone pory w okolicach nosa.

bio serum do twarzy avebio
SERUM AVEBIO:

  • kosztuje 84 zł (więcej info TUTAJ)
  • pojemność: 60 ml
  • nie zawiera parafiny, parabenów i sztucznych barwników
  • przeznaczony do każdego typu cery
  • nie był testowany na zwierzętach
  • bardzo wydajny, po miesiącu codziennego używania zauważyłam minimalne zużycie w słoiczku

OGÓLNA OCENA: 8/10

Podsumowanie: nawilżenie na 100% (w okresie jesienno-zimowym produkt marzenie, ponadto miałam bardzo wysuszone okolice brody ze względu na stosowanie maści dermatologicznych, a teraz jestem zachwycona stopniem nawilżenia!), nie zapycha, nie podrażnia, nie uczula. Za brak efektów rozjaśnienia (o których wspomina producent) odjęłabym punkty, ale to nawilżenie naprawdę skradło moje serce. I wydajność! I skład! ♥

Maska peel off INITIALE – odnowa komórkowa | RECENZJA

maseczki peel off initiale polska Ostatnio miałam okazję przetestować maskę pell off firmy Initiale – odnowa komórkowa – z glinką morską, cytryną i rozmarynem. Według producenta maska miała za zadanie: stymulować procesy regeneracji, działać oksydacyjnie i rozjaśniać przebarwienia. Na ten ostatni efekt czekałam najbardziej, ponieważ na mojej brodzie jest wiele przebarwień potrądzikowych – tych starych i tych nowych. Jak się u mnie spisała? O tym za chwilę!

Maski Initiale to seria profesjonalnych masek o bardzo naturalnym składzie. W opisywanej dzisiaj przeze mnie, głównym składnikiem jest glinka morska i cytryna. O zbawiennym działaniu glinki na naszą cerę można mówić wiele. Jej niezwykłe zastosowanie we wszelkich zabiegach kosmetycznych jest związane z możliwością adsorpcji nadmiaru sebum, zanieczyszczeń i produktów metabolizmu naszej skóry. Pozbywamy się wszystkiego, co może nam zaszkodzić. A co takiego robi cytryna? Jak wiemy pełna jest witaminy C, a to właśnie dzięki niej nasze wszelkie przebarwienia są w stanie stać się jaśniejsze = mniej widoczne. Poza tym wykazuje także działanie długofalowe, które polega na zwiększeniu produkcji kolagenu i ujędrnieniu naszej skóry. Składniki idealne, czyż nie?

Z racji, że mam skórę bardzo wrażliwa, skłonną do niedoskonałości, to nie lubię sięgać po niepewne produkty, z podejrzanym składem i takie, które zwyczajnie mogą mnie „zapchać”. Marka Initiale jest kusząca nie tylko ze względu na to, że otrzymała w 2016 roku tytuł „Dobrej Marki”, ale także dlatego, że maseczki są wolne od: parabenów, SLS i pochodnych GMO. A od tego wszystkiego staram się trzymać jak najdalej. 🙂

Maseczka jest o tyle ciekawa, że należy ją wykonać samodzielnie! Choć cała samodzielność polega tylko na dolaniu wody, to jednak i z tym mogą być trudności! Nie jestem mistrzem w przyrządzaniu takich mikstur i z nabytego doświadczenie mogę Wam coś polecić! Mieszajcie widelcem, a nie łyżeczką! A cała reszta to łatwizna, mimo że maseczki są tworzone na podobieństwo tych występujących w profesjonalnych salonach SPA. 🙂

Zgodnie z informacją na opakowaniu – maseczka zastyga po kilku minutach. Zastyga na coś w wyglądzie przypominającego gumę. Ale dzięki temu bardzo ładnie schodzi nam z twarzy w postaci płatów, jak na maskę peel off przystało! 🙂

Przejdę jednak do najważniejszego! Jakie były efekty!?

maska peel off initiale polskaMaska mnie nie podrażniła, nie zapchała i nie uczuliła! O to pytacie najczęściej. A co zrobiła!? Skórę wygładziła – cała twarz była bardzo gładka i miałam wrażenie, że bardziej spięta (ale tak pozytywnie, „ujędrniona” jeśli można o tym mówić po jednym użyciu :P). Poza tym zauważyłam rozjaśnienie moich przebarwień na brodzie. Ale!!! Oczywiście to nie jest długotrwałe rozjaśnienie, które będzie postępowało aż nasze przebarwienia znikną. Nie oczekujmy cudów po jednym użyciu i po maseczce. Ale ze względu na to, że efekt rozjaśnienia utrzymał się niecałą dobę, to maseczka idealnie nadaje się przed imprezami, weselami, studniówkami i różnego rodzaju wielkimi wyjściami, na które szykujemy się godzinami, więc 15 minut na maseczkę nas nie zbawi 🙂

Maska dostępna jest online w wielu drogeriach, na aukcjach oraz lokalnie. Jej cena to ok 10 zł (8,50 zł na sklepprobio.pl/pl/16-kosmetyki).

Więcej informacji na pewno dostarczy Wam FB: www.facebook.com/initialepolska/ oraz IG: @initialepolska

Rękawiczki Glov – demakijaż tylko wodą! | RECENZJA

glov demakijaż recenzja Demakijaż – czynność, którą musimy wykonywać każdego dnia. Nie znam kobiety, dla której demakijaż sprawiał przyjemność. A ja na pewno taką nie jestem! Problem z wyborem płynu do demakijażu, problem z wciąż ubywającymi wacikami i problem z płynem, który szczypie w oczy… Problem też z wpływem tychże płynów na stan cery… czy to nie mała ilość problemów związana tylko z jedną czynnością naszego wieczornego rytuału pielęgnacyjnego!? Kto by pomyślał, że istnieje JEDEN PRODUKT, który rozwiązuje wszystkie problemy?

 

Oczywiście mowa o rękawiczkach GLOV!!! Co nam mówi producent?

  • jest idealna dla każdego typu skóry
  • zmywa makijaż tylko przy użyciu wody
  • oczyszcza skórę z nadmiaru sebum
  • oczyszcza pory
  • jest hypoalergiczna
  • pobudza mikrokrążenie
  • wystarczy umyć kostką mydła
  • można jej używać codziennie przez 3 miesiące

Jak jest jej cena?

  • wersja Glov Quick Treat – 14,90 zł
  • wersja Glov On-The-Go – 39,90 zł
  • wersja Comfort – 49,90 zł
  • wersja Glov Oily&Mixed Skin – 49,90 zł

Gdzie ją można kupić?

  • na oficjalnej stronie: www.glov.co
  • Rossmann
  • Sephora
  • Douglas
  • Apteki DOZ
  • Natura

glov rękawiczki opiniaJaka jest moja opinia? REWELACJA! Testowałam rękawiczkę w największym rozmiarze – Comfort i nie mam jej nic do zarzucenia. To odpowiedź na wszystkie moje problemy z demakijażem. Nie muszę już męczyć się z wyborem płynu do demakijażu, ponieważ wystarczy mi tylko woda! Ponadto wieczorem po ciężkim dniu, gdy nadchodzi czas na demakijaż, przykładam zmoczoną rękawiczkę do twarzy i czuję autentyczną ulgę! Przytrzymuję ją przy twarzy i ściągam w dół. Podkład schodzi z twarzy w 80% za jednym pociągnięciem. W przypadku okolic z niedoskonałościami – używam drugiej strony rękawiczki, aby nie roznieść bakterii na całej twarzy.

 

glov quick treat opinia

Jak się spisuje mini wersja rękawiczki na jeden paluszek? Używam jej do zmywania tuszu do rzęs. Sprawdza się w tej roli idealnie! Dociera do każdego miejsca, w którym znajduje się mascara. Wystarczy namoczyć ją w wodzie, przyłożyć na kilka sekund i pociągnąć w dół. Nie wymaga mocnego pocierania!

glov expert opinia recenzjaJest już dostępna nowość! Dotychczas wszystkie rękawiczki były dostępne do każdego rodzaju cery. Jednak można już kupić specjalną i wyjątkową wersję Glov Expert – która przeznaczona jest do skóry tłustej i mieszanej! Jestem właścicielką właśnie takiej skóry i w przypadku wszelkiej maści kosmetyków sięgam właśnie po te przeznaczone dla niej. Dlatego niesamowicie ucieszyłam się, gdy na rynku pojawiła także rękawiczka w wersji przeznaczonej dla mojego typu cery! Jej cena to 49,90 zł. Zmywa makijaż tak samo skutecznie jak wersja Comfort, ale mam wrażenie, że jest stworzona z delikatniejszych włókien, które mają pochłaniać nie tylko makijaż, ale także sebum.

 

Ogólnie oceniam ten produkt na 9,9/10 !!! Dobra, 10/10, bo nawet na ten 0,1 nie mogę doszukać się żadnego minusa! 😀

♥ A NA KONIEC MAM DLA WAS KONKURS! ♥

glov konkursChciałam poczekać jeszcze kilka dni/tygodni, ale stwierdziłam, że nie ma na co czekać! Musicie już teraz choć trochę „liznąć” tejże cudowności! *.*

DO WYGRANIA: Glov Quick Treat – w wersji limitowanej!!! ♥

ZASADY: *komentarz pod wpisem, *udostępnienie grafiki konkursowej na IG, *i oczywiście bycie moim obserwatorem na IG – @recenzje_kosmetykow

KONIEC: 15/11/2016 ♥

Zapraszam ♥

Buziaki :*

Maść/żel Acnatac – opinia, recenzja | TWARZ

recenzje kosmetyków Używałam wielu już maści na receptę od dermatologa. Niektóre działały lepiej, niektóre słabiej. Na efekty niektórych musiałam czekać długo i znieść tygodnie przesuszonej skóry twarzy. Z maścią/żelem Acnatac było inaczej! To połączenie klindamycyny (hamuje wzrost bakterii związanych z trądzikiem oraz odczyn zapalny wywołany przez te bakterie) i tretinoiny (normalizuje wzrost komórek powierzchownej warstwy skóry i powoduje prawidłowe złuszczanie się komórek blokujących ujścia mieszków włosowych). Już po przeczytaniu ulotki byłam ciekawa efektów!

 

Żel kosztuje w zależności od apteki ok. 75 zł. Ceny leków/maści/żeli dermatologicznych na receptę nie są niskie, ale jeśli można zauważyć efekty, to myślę, że warto! 🙂

Jest dość płynny, więc przy nakładaniu należy uważać, aby nie wylał nam się z tubki. Używam go na noc, rozsmarowując na obszarze z niedoskonałościami, czyli na brodzie i w okolicach nosa. Codziennie – uważam, że tylko systematyczne i regularne stosowanie leków w tym przypadku może przynieść jakiekolwiek efekty. 😀

acnatac efekty działania A jakie efekty zauważyłam? W czasie okresu (po kilkumiesięcznej terapii, już tylko w tym czasie pojawiają mi się nowi, niebezpieczni nieprzyjaciele) wyskoczyło mi znacznie mniej nieprzyjaciół. Gdy zaczęłam je mocniej torturować na noc tymże żelem, zauważyłam że po 2 dniach nie było już po nich znaku, a zazwyczaj po dość dużych stanach zapalnych (pryszczach) zostają mi plamki, wybrzuszenia, które znikają kilkanaście dni. To było pierwsze WOW, które zauważyłam i zdecydowanie zawdzięczam Acnatac. Poza tym dzięki zawartej w żelu tretinoinie ślady/blizny/przebarwienia stały się jaśniejsze i mniej widoczne, a to właśnie one są obecnie moim priorytetem w walce o piękną cerę! 🙂

Mam nadzieję, że im dłużej będę stosowała ten żel, tym większe efekty będę zauważać. ♥ Póki co jestem zachwycona i oceniam go 10/10. ♥♥♥

Jeśli macie jakieś pytania, zapraszam do komentowania zdjęcia na Instagramie :*

Regeneracja OLAPLEX – moje efekty, opinia, recenzja | WŁOSY

wlosy sombreW lipcu stwierdziłam, że moje włosy nie wyglądają tak, jakbym chciała. Zaczęłam używać masy odbudowujących odżywek i maseczek oraz szamponów do włosów zniszczonych. Niestety, ale okazało się to być za mało. Dodatkowo zamarzyła mi się zmiana na głowie i postanowiłam wykonać sobie (u fryzjera oczywiście) „sombre” takie niby ombre. 😛 Rozjaśnianie włosów nie sprzyja ich odbudowie. Po namyśle wybrałam się do salonu na regenerację włosów preparatem OLAPLEX. Przejrzałam w Internecie zdjęcia dziewczyn i ich efekty bardzo mi się spodobały! Popędziłam więc do salonu! A tam dowiedziałam się co nieco o całym zabiegu.

 

  • Olaplex odbudowuje mostki siarczkowe w strukturze włosa – to dzięki ich dobrej kondycji nasze włosy są albo piękne albo zniszczone i puchowate
  • Zabieg regeneracji składa się z dwóch etapów – 1. etap naprawia zniszczone mostki, a 2. etap wzmacnia te już naprawione i dzięki temu są mniej podatne na przyszłe zniszczenia
  • Istnieje także 3. etap zabiegu, który można wykonywać w domu dla przedłużenia efektów regeneracji – ja się na niego nie skusiłam
  • Olaplex można wykonać na wszystkich zniszczonych włosach (zniszczonych mechanicznie, chemicznie, pod wpływem prostowania, suszenia, kręcenia, po wakacjach itp.)
  • Preparat Olaplex można także dodawać do farby i podobno wtedy efekty są jeszcze bardziej spektakularne
  • Koszt takiej regeneracji to: 80-150 zł (w zależności od długości włosów)
  • Olaplex nie zawiera silikonów, siarczanów, ftalnaów, DEA, aldehydów i nigdy nie był testowany na zwierzętach

Moje efekty, które uzyskałam dzięki temu zabiegowi prezentują się na zdjęciu poniżej:

olaplex efekty zdjęcia

Moja opinia?

Jak widać na zdjęciu przed włosy od razu po myciu i suszeniu wyglądały tragicznie… A po prawej stronie także po myciu i suszeniu wyglądają o niebo lepiej. Właśnie na tym mi zależało. Nie powiem, że jestem zadowolona w 100% z tego zabiegu.

Może najpierw o plusach, które zauważyłam (już po kilku tygodniach)! Mniej włosów mi wypada, ale to może być moje złudzenie 😛 Włosy są gładsze i wyglądają zdrowiej. Po stylizacji wyglądają idealnie (wcześniej nawet po prostowaniu nie wyglądały tak jakbym chciała).

Minusiki? Spodziewałam się czegoś więcej. Takiego WOW, dzięki któremu włosy będą wyglądały idealnie od razu po myciu. Ale niestety takiego WOW nie ma. Na początku rzeczywiście było cudownie. Ale teraz końcówki po umyciu są „twarde” i puszące się. Wyglądają po prostu brzydko. Ale z drugiej strony rzadko kiedy i rzadko które włosy wyglądają po umyciu i suszeniu jak z reklamy szamponów. 😀 Dlatego postanowiłam się nie załamywać i znaleźć na nie sposób. I znalazłam!

włosy olaplePo umyciu pozwalam włosom podeschnąć (lub suszę je normalnie suszarką, gdy nie mam czasu) i gdy są już prawie suche, suszę je z użyciem TangleTeezera przykładając do niego suszarkę. To nie jest typowe „suszenie z wyciąganiem na szczotkę”, ponieważ wszystko trwa minutkę, a efekt jest OSZAŁAMIAJĄCY.

Podsumowując – Olaplex nie jest zabiegiem, po którym włosy będą wyglądały WOW bez grama wysiłku z naszej strony (w przypadku, gdy wcześniej były zniszczone). Ale z pewnością jest to zabieg, po którym będą wyglądały lepiej i zabieg, który ułatwi nam ich codzienną stylizację – przyspieszy ją i sprawi, że wymarzone efekty będą możliwe do osiągnięcia.

Jestem zatem zadowolona. 🙂 Wcześniej kilkusekundowe przejechanie szczotką i suszarką nie dawało mi takich efektów, jak teraz. Postęp jest! 😀 Uważam też, że Olaplex to dobry start dla porządnej pielęgnacji włosów. Dlatego ja wracam do regularnego olejowania (olej kokosowy) włosów, po którym są wspaniałe efekty! 🙂

Buziaki :*

Kolorowe paznokcie – letnie wzory | manicure

recenzje kosmetykowWakacje dobiegły końca, ale możemy przedłużyć ich urok za pomocą letniego manicure! Tegoroczne lato minęło mi raczej ze spokojem na paznokciach. Ale za to kolorowym spokojem! Wakacje to okres, w którym nie mam ochoty spędzać zbyt wiele czasu na malowaniu paznokciu, więc stawiałam na prosty manicure. Bardziej mi zależało na tym, aby dłużej wytrzymał niż był efektowny. 😀

Jeśli chcecie śledzić na bieżąco moje paznokciowe wyczyny, zapraszam na Instagrama @recenzje_kosmetykow

 

recenzje kosmetykow lakieryrecenzje kosmetyków manicure

recenzje kosmetyków paznokcierecenzje kosmetyków manicure

Buziaki :*

L’Oreal La Manicure Grow Beautiful – odżywka do paznokci | recenzje

recenzja odżywki do paznokciOstatnio pisałam o mojej nowej „terapii”, czyli zażywaniu skrzypu i odżywce z z Eveline. Czuję, że zacznie się seria wpisów o paznokciach, bo patrząc na nie nie mogę się powstrzymać, by nie myśleć o wszystkich odżywkach, które używałam! Dzisiaj krótka recenzja odżywki do paznokci Loreal – Grow Beautiful, która zgodnie z opisem producenta ma stymulować wzrost paznokci. Na wstępie powiem tak: 29 zł za 5 ml, ale żadna odżywka nie przyniosła mi takich efektów! Zdecydowanie do niej wrócę, ale aktualnie muszę wzmocnić swoje paznokcie, a nie liczyć na ich wzrost. Opisywana dziś odżywka nie wpływa na ich twardość i kondycję. Jej aktywność ogranicza się tylko (i aż!) do stymulacji wzrostu! Ale sposób w jaki to robi jest warty tej ceny! *.*

Wydajność?

Niestety, ale w tek kategorii odżywka spisuje się bardzo słabo… jej konsystencja jest bardzo lejąca i mam wrażenie, że przez to „marnuje” się zdecydowanie szybciej niż tradycyjnie lakierowe odżywki do paznokci. Plus jest taki, że nie zasycha. 😀 Jednak za taką cenę nadaje się ona naprawdę tylko do jednorazowej kuracji, mi starczyła na 3/4 tygodnie intensywnego użytkowania. Będę do niej wracać w czarne godziny moich paznokci.

Efekty?

W tej kwestii będzie tylko zachwalanie! <3 Zawsze narzekałam, że moje paznokcie rosną w jakimś zwolnionym tempie… Gdy inni mają już metrowy odrost po trzech dniach, mi może przybył 1 mm. Wcale nie żartuję! 😀 Gdy miałam króciutkie paznokcie, kupiłam tę odżywkę przypadkiem w Rossmannie na promocji (zapłaciłam za nią 8,99 zł!), skusiłam się pięknym dwufazowym płynem. :3 I już po tygodniu używania zakochałam się w niej! A po 3 tygodniach… miłość tylko rosła! Zobaczcie na poniższym zdjęciu!

efekty odżywka loreal

Paznokcie rosły tak pięknie, jak nazwa odżywki wskazuje. Oceniam odżywkę na 9/10, ten jeden punkcik zabieram za cenę i wydajność… Cenę jeszcze bym przełknęła, gdyby odżywka starczyła mi na dłużej. Ale na pewno do niej wrócę! Buziaki! :*

Krytyczny stan paznokci? – pielęgnacja, odżywki, suplementy

krótkie paznokcieCzy Wam również zdarza się, że w pewnym momencie budzicie się i patrzycie na swoje paznokcie i nagle nachodzi Was myśl, że nie są one w takiej kondycji jakiej byście chcieli? Właśnie tak obudziłam się ostatnio… Po stresie, przeprowadzce i chorobie zorientowałam się, że straciłam swoje paznokcie, wszystkie musiałam skrócić i przez miesiąc nie mogłam ich odhodować i doprowadzić do stanu używalności… W pewnym momencie nie chciało mi się już nawet ich malować w wymyślny sposób. Byłam załamana…

Oglądając swoje starsze zdjęcia paznokci na Instagramie załamałam się kompletnie i postanowiłam wziąć się w garść i przez okres wakacji coś z tym zrobić! Niedługo zacznie się okres jesienny, podczas którego uwielbiam spędzać deszczowe wieczory na malowaniu paznokci. 😀 W związku z tym postanowieniem zakupiłam odżywkę do paznokci z Eveline – o niej napiszę oddzielny post już niedługo, ponieważ wiem jak bardzo skrajne emocje wywołuje wśród dziewczyn. W skrócie powiem tak – nie używam jej non stop, odstawiam po ok. miesiącu korzystania i nie wywołała u mnie żadnych negatywnych skutków przy takim rybie używania. Poza odżywką przywróciłam suplementację skrzypem, ponieważ ostatnio nieco to zaniedbałam. Mam nadzieję, że dzięki temu moje paznokcie choć trochę odrosną silniejsze. 🙂

pielęgnacja paznokci

lakiery do paznokciSłaby stan paznokci nie powstrzymuje mnie jednak od kupowania nowych lakierów do mojej kolekcji. Ostatnio trafiłam na promocję -50% na kosmetyki P2 w Hebe i nie mogłam się powstrzymać przez zakupem tej perełki. Teraz tak sobie pomyślałam, że może wkrótce zrobię post ze swoją kolekcją lakierów i krótkimi opiniami na temat poniektórych egzemplarzy, które będą wymagały dodatkowego słowa. Tymczasem życzę Wam miłych wakacji i mam nadzieję, że Wasze paznokcie trzymają się lepiej od moich! Buziaki :*

Skarpetki złuszczające – efekt przed i po | RECENZJA

*** UWAGA *** DRASTYCZNE ZDJĘCIA ***

maskaCześć! Przychodzę do Was dzisiaj z recenzją skarpetek złuszczających, które kupiłam w Biedronce za 10 zł. Z racji, że kupiłam je, gdy na zewnątrz było ciepło i rozpoczął się sezon na sandałki, z których musiałabym zrezygnować w przypadku złusz

czającej się skóry na stopach… Ale zaryzykowałam! Stwierdziłam, że efekt jest warty kilku dni chodzenia w trampkach i spania w skarpetkach (czego nienawidzę! :P).

Producent na opakowaniu pisze, że skarpetki:

  • skutecznie usuwają odciski i zrogowaciały naskórek
  • normalizują cykl złuszczania, wspomagają odnowę
  • regenerują i intensywnie wygładzają skórę stóp
  • dają efekt idealnie gładkich stóp

skarpetki złuszczające efekty

Muszę uczciwie przyznać, że wszystkie te punkty potwierdzam! 🙂

20160528_125206

Założyłam skarpetki złuszczające, na nie założyłam zwykłe grube skarpetki, żeby zmniejszyć dyskomfort trzymania folii na stopach i poczekałam 1,5 godziny, zdjęłam skarpetki, umyłam stopy i czekałam… Czekałam 4 dni, aż wszystko się zaczęło! 🙂

20160601_083053

Na samym początku zobaczyłam odstające skórki w okolicy palców, poszłam na uczelnię. Oczywiście w trampkach mimo upału. Po powrocie złuszczanie zaczęło się na całych stopach. Kilka większych płatów skóry udało mi się oderwać ręcznie, a resztę zostawiłam naturze 🙂 Cały proces intensywnego złuszczania trwał 3 dni. Potem przez 2 dni intensywnie peelingowałam stopy mechanicznie aby pozbyć się pozostałości w niektórych miejscach.

Jak stopy wyglądają po? Cudownie! Rzeczywiście skarpetki usuwają odciski i zrogowaciały naskórek. Jak wielu ludzi, również ja, miałam problem z twardymi, szorstkimi i zwyczajnie nieprzyjemnymi stopami (co zresztą widać dokładnie na zdjęciu), a dziś moje pięty są delikatne, gładkie i przyjemne w dotyku!

20160601_160508

20160602_192941

20160602_192948

20160604_130256

20160604_130405

La Roche Posay, Effaclar Duo | RECENZJA

kremPo ten krem sięgają kobiety, które borykają się z cerą z niedoskonałościami. Dlaczego La Roche Posay to marka, której ufa tyle dziewczyn? Nie jest to tylko krem przeznaczony dla nastolatek, które mają pojedyncze pryszcze albo wysyp trądziku młodzieńczego. W wieku 20-25 lat kobiety także mają problemy. Niestety, ale na cerę z dużymi i poważnymi problemami krem ten może nie okazać się aż tak skuteczny. Jeśli masz poważne problemy, to najlepiej będzie jeśli wybierzesz się do lekarza dermatologa i to właśnie go poprosisz o poradę. Na pewno wypisze ci receptę na silniejsze środki. Dobrze, ale zajmijmy się konkretnie tymże produktem.

Co takiego czyni go tak wyjątkowym? Jeśli masz rozszerzone pory, małe grudki, pojedyncze wypryski i cerę szarą i matową, to już po tygodniu możesz zauważyć pozytywne rezultaty działania tego kremu. Głębokie grudki znikną, a cera stanie się zauważalnie jaśniejsza. Niestety, ale wypryski nie znikają w mgnieniu oka. Można zauważyć jedynie ich zmniejszenie. Podobno krem ma także rozjaśnić przebarwienia, które powstały po wcześniejszych pryszczach, ale niestety nawet po miesiącu korzystania z tego kremu nie zauważamy takiego efektu. Podsumowując – krem jest dobry jeśli masz małe problemy z cerą.

Cena: ok 50 zł.