dermatolog, leczenie
Cera problematyczna | Trądzik

Nowy dermatolog, nowe leczenie i historia mojego trądziku | TRĄDZIK | LISTOPAD 2017

Listopad 22, 2017

Hej hej :* Wczoraj na InstaStory na Instagramie (@recenzje_kosmetykow) dodałam zdjęcie z informacją, że wybieram się do mojego nowego dermatologa do Warszawy (mieszkam w Łodzi) i dostałam mnóstwo wiadomości, żeby dać znać co i jak! 🙂 Postanowiłam napisać wpis, żeby wszystko dokładnie opisać. 🙂

Zatem moja historia trądziku w skrócie wygląda tak:

Trądzik trafił do mnie 4 lata temu (cała twarz), leczono mnie tetracykliną doustną, która wywołała u mnie bardzo silne nadciśnienie śródczaszkowe (wylądowałam w szpitalu z obrzękiem nerwów wzrokowych, niedowładem nerwów wzrokowych i ogólnie w ciężkim stanie; groziła mi nawet operacja neurochirurgiczna; lekarze stwierdzili, że to wina tetracyklin, choć zdarza się to rzadko). Tetracykliny wyleczyły trądzik i z gładką twarzą leżałam w szpitalu płacząc z bólu.

To nadciśnienie śródczaszkowe leczono u mnie kortykosteroidami, które same w sobie powodują trądzik… I pojawił się 10x mocniejszy, na całej twarzy, na plecach, na dekolcie… I przytyłam 10kg. MASAKRA. Ale zdrowie było najważniejsze, groziła mi nawet utrata wzroku. Odstawiłam całkowicie leczenie trądziku na jakieś 5/6 miesięcy. Gdy mój stan się ustabilizował, ponownie wybrałam się do dermatologa (już innego :P) i przepisał mi słabsze antybiotyki (azytromycynę), która niestety także spowodowała u mnie nadciśnienie (choć już słabsze). Lekarze neurolodzy jednogłośnie stwierdzili, że mam zakaz przyjmowania antybiotyków… Nadciśnienie śródczaszkowe jest uśpione, ale czynniki ryzyka mogą je wznowić. A trądzik znowu powrócił i już tylko w okolicy brody… ( potem miałam jeszcze 2 dermatologów, z których jeden zalecił mi laseroterapię, o której możecie przeczytać TUTAJ. Badanie hormonów wykazuje jedynie podwyższoną minimalnie prolaktynę. Ale mój Neurolog (Pan Profesor) powiedział, że mam kategoryczny zakaz ruszania swojej gospodarki hormonalnej (głowa jest ważniejsza i zgadzam się, ponieważ to był koszmar). Retinoidy także odpadają, ponieważ same w sobie zwiększają nadciśnienie śródczaszkowe i to byłby strzał w kolano…I właśnie ten Pan Profesor polecił mi Panią Dermatolog, u której byłam wczoraj.

Aktualnie stan mojej skóry wygląda tak:

trądzik leczenie recenzja historia dermatolog zdjęcia

No i jest teraz listopad 2017 a ja trafiłam znowu do nowego dermatologa… Pani dr załamała ręce – nie można mnie leczyć żadnymi najskuteczniejszymi i najpopularniejszymi sposobami – ani antybiotykami, ani hormonami, ani retinoidami. Powiedziała, że gdyby nie moja historia zdrowia, to od razu przepisałaby mi retinoidy.

Poświęciła mi prawie godzinę, wytłumaczyła dokładnie wszystko, opowiedziała o wszystkich metodach leczenia. Była bardzo miła i przede wszystkim – dokładnie rozumiała, że trądzik to ból patrzenia na siebie i jeśli niektórym wydaje się to błahe (ludziom, którzy nigdy tego nie doświadczyli), to jest to choroba blokująca całą pewność siebie i powodująca nienawiść do odbicia w lustrze…

Pani powiedziała, że badania naukowe dowodzą, iż dieta rzeczywiście może mieć poniekąd wpływ na zaostrzenie trądziku, ale nie jest powodem sama w sobie, więc jeśli widzę, że nabiał mi szkodzi, to rzeczywiście żebym go nie spożywała. Ale nie ma to żadnego związku z alergią pokarmową. I nadal mogę pić swoje herbatki ziołowe 😀

Druga sprawa – pielęgnacja – delikatne mycie i mocne nawilżanie. Dodatkowo – przerwy w tygodniu w stosowaniu preparatów, które mi przepisała. Nie można doprowadzić do przesuszenia i zniszczenia skóry terapią. I żonglowanie preparatami – dostałam trzy, o których za chwilę wspomnę. O skuteczności tego schematu mam Panią poinformować telefonicznie. Jeśli będzie ok – trzymamy się tego. Jeśli nie – kombinujemy dalej. Preparaty nakładam tylko na noc.

Dodatkowo dostałam propozycję udziału w eksperymentalnej terapii trądziku lekoopornego u niej w klinice. O tym wspomnę Wam, jeśli się na nią zdecyduję.

atrederm aknemycin trądzik dermatolog leczenie PREPARATY:

AKNEMYCIN – maść z antybiotykiem (erytromycyną) – miałam ją kiedyś na samym początku historii trądzikowej; ksoztuje ok. 30 zł; maść ma działać bakteriobójczo na drobnoustroje odpowiedzialne za trądzik (czyli Propionibacterium acnes), a także hamować rozkład lipidów (zawartych w sebum).

ATREDERM – płyn; tego produktu jestem bardzo ciekawa, nigdy go nie miałam, nigdy o nim nie słyszałam i przede wszystkim – moja skóra nigdy nie miała styczności z substancjami w nim zawartymi, czyli z tretynoiną i all-rac-alfa-tokoferylem octanu. Substancje te mają za zadanie hamować rogowacenie naskórka i zapobiegać powstawaniu zaskórników, a także ochraniać przed działaniem wolnych rodników i nadtlenków lipidowych. Płyn ten mam stosować 2 razy w tygodniu, na początku nakładać tylko na godzinę i zmywać (aby przyzwyczaić skórę do jego silnego działania), nie można doprowadzić do zbyt mocnego podrażnienia, bo to przecież nie o to chodzi, aby skórę wypalić. 😛

MAŚĆ SZARA – robiona w aptece. Opowiem o niej więcej wkrótce, gdy odbiorę zamówienie z apteki 🙂

Wszystkie te produkty mam stosować naprzemiennie, tylko na noc, a w ciągu dnia nawilżać skórę. Jeśli chodzi o makijaż – Pani pokręciła głową na odpowiedź „tak, maluję się codziennie”, ale od razu zobaczyła ten strach w moich oczach i powiedziała, że ok, to nie problem. 🙂 Jeden kamień z serca! ♥

Jeśli chcecie namiar na tą Panią Doktor (także z tytułem naukowym doktora nauk medycznych), to dajcie znać na maila albo do skrzyneczki na Insta :*

Komentarze