Analiza składu kosmetyków | Nauka

Mikrobiologiczna kontrola kosmetyków – jakie są wymagania stawiane firmom? Czy kosmetyki są jałowe?

Październik 7, 2018

Cześć i czołem! Dzisiaj o dwóch tematach bliskich memu sercu – o kosmetykach i o mikrobiologii. Pewnie nie wszyscy z Was wiedzą, że zawodowo jestem mikrobiologiem i zajmuję się kontrolą kosmetyków!

Czy w naszych kosmetykach są bakterie?

MOGĄ BYĆ! Tutaj może pojawić się szok. Zazwyczaj pojawiają się one w produktach, w których nie ma zbyt wielu konserwantów i w których pozornie niełatwo o namnożenie się drobnoustrojów. Między innymi w maseczkach w proszku. Dopuszczalna jest niewielka liczba bakterii. ALE pamiętać należy o tym, że kategorycznie nie mogą pojawić się drobnoustroje chorobotwórcze, to znaczy takie, które w kontakcie z naszą skórą są w stanie narobić jej krzywdy. One nie znajdą się w naszych produktach – już ja o to zadbam haha 🙂

Warto wspomnieć, że kosmetyki nie muszą być jałowe, nawet niektóre produkty lecznicze, czy suplementy nie mają takiego wymogu. A niektórych nie trzeba nawet badać – należą do nich lakiery do paznokci, cienie do powiek, szminki, błyszczyki, lakiery do włosów – czyli produkty, w składzie których występuje duże stężenie czysto-chemicznych substancji, które uniemożliwiają wzrost drobnoustrojów i nie zapewniają im jedzonka 🙂

Jak się sprawdza kosmetyki?

Należy mieć na uwadze reprezentatywność próby. Co to znaczy? A no to, że producent nie może dostarczyć do badań najładniejszej, jego zdaniem, próbki, ale taką, której badanie odda jakość całej serii powstałej podczas jednego toku produkcji. Najbezpieczniejsze jest przebadanie produktu z początku i końca serii produkcyjnej. Do konkretnego badania mikrobiologicznego wykorzystuje się rozcieńczony kosmetyk. W niektórych metodach używa się także neutralizatora konserwantów. Następnie takie próby w określonej objętości umieszcza na szalkach Petriego i zalewa podłożem mikrobiologicznym – które zapewnia obecność wszystkich składników odżywczych wymaganych do wzrostu bakterii/grzybów. W przypadku pojawienia się wzrostu drobnoustrojów – badanie się powtarza i wykonuje identyfikację – to znaczy izolację tychże drobnoustrojów na podłożach różnicujących – dzięki którym będziemy w stanie stwierdzić, że obecne w produkcie bakterie są chorobotwórcze. Badania głównie skupiają się na wykrywaniu gronkowca złocistego, pałeczki ropy błękitnej, pałeczki okrężnicy, pleśni i drożdży. To podstawowe drobnoustroje, które mogą pojawić się w kosmetykach.

Pamiętajmy, że badanie mikrobiologiczne jest niezbędne przed wprowadzeniem produktu do obrotu. Producent ma obowiązek dostarczyć Klientowi bezpieczny kosmetyk. Dodatkowo musi zadbać o to, aby konserwanty umożliwiły bezpieczne korzystanie z wyrobu przez cały czas terminu ważności. Konserwanty KONSERWUJĄ – są też takie naturalne i całkiem ok, nie wszystkie to zło wcielone, pamiętajmy! Dzięki nim możemy bez wyrzutów sumienia wkładać palce do słoiczka z kremem!

Jak zauważyć, że z kosmetykiem się coś dzieje?

Tutaj należy zwrócić na to uwagę zarówno w sklepie jak i w domu. Na pewno często się Wam zdarza, że po jakimś czasie odnajdujecie zapomniany krem 🙂 Pierwszym i niezawodnym sposobem jest powąchanie produktu. Wiadomo, że nie wszystkie kosmetyki mają przyjemny i powalający nas na kolana zapach! Ale jeśli chociaż trochę przypomina Ci on zgniłe jajo – wyrzuć kosmetyk do śmietnika!

Jeśli w sklepie widzisz dziwnie nabrzmiałe i jakby „napompowane” opakowanie – nie kupuj! Być może (bo nie musi) zadziało się tak na skutek wydzielania gazów przez bakterie. Jeśli cokolwiek się wylewa z produktu, ma dziwną konsystencję albo stało na półce otwarte – nie kupuj! Pamiętaj, że informacja pojawiająca się na opakowaniu dotycząca terminu ważności od otwarcia nie jest tam dla ozdoby! Producent zapewnia Cię, że kosmetyk jest 100% stabilny i bezpieczny przez okres przez niego podany! Wiadomo, że nie jest to czas podany na styk, zachowuje się dozę bezpieczeństwa, ale nie masz pojęcia jak długo ten krem stał w tym stanie na półce. Pamiętaj, że dbasz tym o siebie 🙂

W związku z tymi wpisem pomyślałam nad przeprowadzeniem eksperymentu. Wybrałabym kilka kremów ze swojej kosmetyczki, umieściła w pojemniczkach i wkładała tam paluszek co jakiś czas (tak jak podczas normalnego użytkowania) i sprawdziła po jakimś czasie, czy faktycznie bakterie są w stanie się tam namnożyć i czy słoiczkowe kremy są bezpieczne! Co Wy na to? 🙂

Pozdrawiam, Emilia 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *